niedziela, 26 lutego 2012

chwila dla siebie...



Warsztaty gliniarskie wciąż wprawiają mnie w świetny humor. Mam kilka fotek moich, i nie tylko, prób lepienia:) Ciekawi mnie bardzo jak się będą prezentowały po wysuszeniu i wypaleniu. Mam nadzieję, że nie pękną i po szkliwieniu ozdobią mój stół na przykład;)

Poniżej dwa moje przedmioty z pierwszego spotkania (chyba coś jeszcze wtedy ulepiłam, ale fotek brak a pamięć ulotna;p) - miseczka w kształcie serca z rączką - może być na orzeszki czy rodzynki na przykład, oraz kubek - zdobiony motywem róż - nie wiem czy będzie się nadawał w ogóle do picia ale może chociaż na długopisy;)



Powyżej misy na drugim spotkaniu - w formach jeszcze, za chwilę zostaną wyjęte i udadzą się na leżakowanie:) Moja jest ta na wprost z nierównym rantem - jest odrobinę zbyt cienka, oby tylko wytrzymała ... ;) Po wypaleniu (jeśli będzie cała;)) będzie szkliwiona - w przyszłości ma spełniać paterę na lekkie owoce lub ciastka.

Samo kulanie gliny jest bardzo przyjemne - jest ona dość chłodna, miła w dotyku i bardzo plastyczna. Jednak dolepianie brzegów wyższych lub innych elementów oraz wygładzanie miejsc styku, by osobne kawałki gliny dobrze się zwarły, jest już dość żmudne i wymaga dokładności - warsztaty mamy w późnych godzinach popołudniowych, po dniu pracy oczywiście - są momenty, że mamy dość głaskania;p


Powyższe zdjęcie pokazuje niektóre efekty naszej grupowej pracy z ostatniej środy, czyli wciąż jeszcze drugiego spotkania z gliną:) Kolorowe szkiełka będą roztopione i utworzą gładką kolorową powierzchnię. Moje są trzy przedmioty w górnym lewym rogu - jajo to oczywiście pisanka do powieszenia na sznurku - dla ozdoby mam nadzieję;), kwiatek ma być podkładką pod kubek, a mały prostokąt z dziurką - wisiorem na rzemyk. Czy te przedmioty będą się do czegoś nadawały, zależy od tego, czy aby szkło się nie wyleje...

Wychodzi zatem, że w sumie nic pewnego nie mam;) Coś może pęknąć, coś wylać i przykleić się do podstawki... Wszystko okaże się na ostatnich zajęciach, gdy będziemy część wyrobów szkliwić:) Wielka niewiadoma... ;)

Z domowych robótek coś tam ruszyłam.

Zajęłam się między innymi pojemnikami na herbatę. Okazało się, że jest mi bardzo ciężko dobrać motyw serwetkowy do koloru podkładu oraz do kształtu i funkcji jaką ma pełnić w przyszłości sam pojemnik. Na razie mam dwa pojemniki, z których jestem średnio zadowolona i traktuję je jak lekki trening. Pewnie się wkurzę i je przemaluję, ale na razie jestem w kropce - brakuje mi inspiracji, pomysłów na to, cóż z nich można wydobyć...

Mam też prawie kilka zakładek - chyba moje ulubione drewienko. Wymagają lekkiego wykończenia...

Muzyka na dziś ...
utworek bardzo optymistyczny - uwielbiam


i młoda utalentowana osoba

oby głos jej się zbytnio nie zmieniał, lubię bardzo taką barwę... ;)

1 komentarz:

  1. dziękuje za piekny komentarz Twoje glinki sa świetne :) naprawde i nawet masz córcie Maje tak jak ja :)
    pozdrawiam ciepło
    Magda

    OdpowiedzUsuń