wtorek, 4 października 2011

Jesień mnie dopada...

...chyba, przynajmniej taką mam nadzieję...


Dziś mocne brzmienie nie daje mi ukojenia. Dziś Ania Dąbrowska znacznie lepiej się sprawdza. Szczególnie dwa ulubione moje utworki. Mogą w kółko oba brzmieć, nie potrzebuję więcej.






Z ręcznych robótek dużo się nie dzieje, a raczej niewiele jest ukończonych. Łatwiej mi ostatnio coś rozpocząć, rozgrzebać i porzucić. Pewnie też jesień...

Rozpoczęłam "produkcję" kilku zakładek. Jedyna, którą wykończyłam (prawie, wymaga lekkiego oszlifowania i położenia ostatniej warstwy lakieru) ostatnio:

I fragment drugiej strony powyżej;)

Powstała też podkładka pod kubek, znów jedyna prawie skończona, z kilku rozpoczętych. Podkładka właściwie najzwyklejsza w świecie, ale ogromnie mnie urzekł maleńki crackle widoczny w niektórych miejscach:)


Dokończyłam również butelkę. Długo się zastanawiałam nad motywem, który by pasował do kolorów farby wierzchniej, spodniej i srebrnego lakieru. Wybór padł na taki a nie inny motyw. Z czasem wyjdzie, czy to dobra czy zła decyzja. Na razie jestem w miarę usatysfakcjonowana. Butelka jest szklana, posiada metalową zakrętkę. Może zatem służyć za pojemnik na napoje wszelakie, jednak na razie u mnie spełnia funkcję wazonu.




3 komentarze:

  1. Drewienka urocze, butelczyna również ( czyżby to moje sreberko tam widzę?) :)
    Skąd Ty bierzesz ten czas???

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety sreberko od Ciebie już się skończyło dawno;/ Poczyniłam drobny zakup w casto i mam swoje, ale Twoje lepsze, bo zmywalne wodą;)
    A czas nawet nawet, kradnę ile wlezie. Z chęciami gorzej, ale może się otrząsnę w końcu;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to i ja dopisuję się do listy marudzących :)
    Jak już mi o tym moja chłopina mówi, to jest dobrze...;)
    Też jestem poddenerwowana, brak mi czasu..niby jest ale go nie ma. Ciągle chodzę z niedosytem-czego? Sama nie wiem:)
    Echhh...ta jesień....pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń