Dziś mocne brzmienie nie daje mi ukojenia. Dziś Ania Dąbrowska znacznie lepiej się sprawdza. Szczególnie dwa ulubione moje utworki. Mogą w kółko oba brzmieć, nie potrzebuję więcej.
Z ręcznych robótek dużo się nie dzieje, a raczej niewiele jest ukończonych. Łatwiej mi ostatnio coś rozpocząć, rozgrzebać i porzucić. Pewnie też jesień...
Rozpoczęłam "produkcję" kilku zakładek. Jedyna, którą wykończyłam (prawie, wymaga lekkiego oszlifowania i położenia ostatniej warstwy lakieru) ostatnio:
Powstała też podkładka pod kubek, znów jedyna prawie skończona, z kilku rozpoczętych. Podkładka właściwie najzwyklejsza w świecie, ale ogromnie mnie urzekł maleńki crackle widoczny w niektórych miejscach:)
Dokończyłam również butelkę. Długo się zastanawiałam nad motywem, który by pasował do kolorów farby wierzchniej, spodniej i srebrnego lakieru. Wybór padł na taki a nie inny motyw. Z czasem wyjdzie, czy to dobra czy zła decyzja. Na razie jestem w miarę usatysfakcjonowana. Butelka jest szklana, posiada metalową zakrętkę. Może zatem służyć za pojemnik na napoje wszelakie, jednak na razie u mnie spełnia funkcję wazonu.
Drewienka urocze, butelczyna również ( czyżby to moje sreberko tam widzę?) :)
OdpowiedzUsuńSkąd Ty bierzesz ten czas???
Niestety sreberko od Ciebie już się skończyło dawno;/ Poczyniłam drobny zakup w casto i mam swoje, ale Twoje lepsze, bo zmywalne wodą;)
OdpowiedzUsuńA czas nawet nawet, kradnę ile wlezie. Z chęciami gorzej, ale może się otrząsnę w końcu;)
No to i ja dopisuję się do listy marudzących :)
OdpowiedzUsuńJak już mi o tym moja chłopina mówi, to jest dobrze...;)
Też jestem poddenerwowana, brak mi czasu..niby jest ale go nie ma. Ciągle chodzę z niedosytem-czego? Sama nie wiem:)
Echhh...ta jesień....pozdrawiam!