poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Sekretarzyk






Kolejna zdekupażowana rzecz to sekretarzyk. Przeleżał w szafie ponad rok i wreszcie w ubiegłym tygodniu doczekał się malowania. Kilka zdjęć jeszcze bez spękań na boku. Oczywiście króluje fiolet, od którego już od długiego czasu nie mogę i nie chcę się uwolnić. Najchętniej pomalowałabym wszystko na fioletowo:)



Na blacie śliczna, wpatrzona w coś niewątpliwie interesującego, panienka. Obrazek miał tworzyć coś na efekt wyglądania przez okno. Niestety kolor farby i kolor chusteczki są trochę mało kontrastujące i nie do końca to wyszło, jak chciałam. Niemniej jednak póki co, pozostanie tak, jak jest. Myślę nad ewentualną ramką z jakiegoś ornamentowego wzoru. Jak znajdę pasujący klimatem i kolorem wzór, to wykleję okienko i wątpliwości co do moich zamierzeń już nie będzie:)



Sekretarzyk leżał będzie na biurku i skrywał pewnie kartkówki do sprawdzenia;)

No chyba, że będę miała okazję pisać długie i ckliwe listy, może piórem wiecznym, na pięknej papeterii... Wtedy będzie również pasował. Tylko czy w dobie internetu będzie to miało sens jeszcze;)

3 komentarze:

  1. sekretarzyk zrobiłaś przepiękny!p.s. ja też jestem uzależniona od fioletu...i to tak już kilka lat...był czas, ze malowałam tak sobie nawet włosy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie za duży kontrast między fioletem a białą chmurką...za to urzekł mnie motylek w środku. Nie wiem jak Ty to zniesiesz, jak będziesz musiała przygnieść go stertą kartkówek ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cantara dziękuję:) Włosy moje właściwie też miały czasem lekko fioletowy odcień;) Miłość do fioletu trwa;)

    Galopku z tym kontrastem to jest trudna sprawa, przyznaję. Jakoś tak sobie upodobałam ciemne fiolety a niestety nie widać na nich serwetkowych deseni. Dlatego ratuję się chmurkami. Ja już do nich przywykłam chyba, stosuję często bo polubiłam;)

    OdpowiedzUsuń