piątek, 11 listopada 2011

Nie taki kryminał straszny;)

Dzień bez przeczytania choćby kilku stron książki - dniem straconym! Czasem tracę dni, ale nie za wiele tego;)) Jesień mam zaczytaną.



W sumie nigdy specjalnie nie ciągnęło mnie do kryminałów. Jednak okazało się, że to był błąd. Pisałam już o pierwszej części cyklu Stiega Larssona. Jestem zachwycona również dwiema następnymi. Gdybym miała porównywać trzy części między sobą, to pierwszy i trzeci tom wbiły mnie w fotel i nie mogłam po prostu książki odłożyć nawet na chwilę. Drugi tom odrobinę za nimi. Nie na tyle jednak, bym mogła go ocenić gorzej.

Cały cykl to śledztwa, intrygi, zaskakujące zwroty akcji, fantastyczni bohaterowie, bogate tło. Wsiąkałam po kolei w każdą część. Nawet idąc gotować obiad, czy robić cokolwiek innego, rozmyślałam na temat treści powieści. Lisbeth Salander - główna bohaterka drugiego tomu, a jedna z głównych bohaterów całego cyklu, jest zaskakująca, mroczna, bardzo bystra, dziwna. Nie spotkałam do tej pory podobnej postaci ani w książce, ani w filmie. Mikael Blomkvist również nie pozostaje w tyle. Romantyczny bohater, facet oddany sprawie, wierny przyjaciel, ciepły człowiek, ale i wyzwolony. Bohaterowie u Larssona żyją, czują, myślą. Feeria barw i dźwięków! Wartka akcja, ciągłe napięcie. Bardzo polecam!

Zacytuję Marcina Mellera:
Dawno nie czytałem czegoś tak porywającego i uzależniającego. Larsson stworzył osobny kosmos literackiego kryminału. I tylko nie mogę przeboleć, że to już koniec.

Właśnie - niestety szkoda, że to koniec;/ Nic dodać, nic ująć...
Dzięki Galopku za zachętę i wypożyczenie 'cegłówek' ;)



Przeleciałam również przez dwie części Domu Nocy autorstwa P.C. Cast oraz Kristin Cast. :D Przeleciałam, bo podobnie jak z Larssonem, wzięłam do ręki i czytałam, czytałam i nie mogłam przestać. Ostatnio były to Kuszona i Spalona.

Dom Nocy jest cyklem złożonym z .... nie wiem ilu części;) 'Spalona' jest tomem siódmym i nie ostatnim, ale ile jeszcze będzie, tego dokładnie nie wiem. Jak dla mnie może być jeszcze wiele części:)

Saga opowiada o wampirach nastolatkach (mąż się trochę podśmiewa, bo nastolatką już dawno nie jestem;)), jednak problemy poruszane są hmmm poważne. O ile można nazwać poważnymi książki z wampirami, innymi stworami, magią;) Książki te jednak maksymalnie mnie relaksują. Fabuła jest wciągająca do tego stopnia, że przy końcu jednej części nie mogę się doczekać następnej. Jestem nawet mocno 'wkurzona', że znów trzeba będzie czekać miesiąc, dwa , trzy... ;) Bohaterka Zoey Redbird jest irytująca momentami, popełnia wiele błędów, miota się pomiędzy swoimi 'miłostkami', ale walczy w służbie dobra i kibicujemy jej całym sercem.

Cykl czyta się bardzo przyjemnie. Na pewno skompletuję sobie Dom Nocy. Nie jest on jednak wolny od niedociągnięć moim zdaniem. Czasami brakuje mi pewnych opisów, rozwinięcia jakiejś sytuacji, niektórych przemyśleń bohaterów. Przyzwyczaiłam się do tego u Stephena Kinga, ukochanego mojego pisarza z czasów licealnych i studenckich. King pisze w taki 'pełny' sposób, że jego powieści niemal można brać za scenariusze do filmu;) W Domu Nocy kilka razy mi tego zabrakło, ale poza tym bardzo odpoczywam czytając Panie Cast:) Polecam!




Następna pozycja - ponownie przeczytana w trybie ekspresowym - W mocy ducha Richelle Mead. Jest to piąty tom Akademii Wampirów. Znów wampiry, znów nastolatki - przynajmniej na początku akademii. Książki niby tak podobne, ale tak różne. Richelle Mead pisze zupełnie inaczej niż Panie Cast. Jej autorstwa jest również cykl przygód miłosnych Georginy Kincaid (cykl rozpoczyna Melancholia sukuba), których prawa filmowe kupiła wytwórnia Fox TV - nie mogę się doczekać serialu:D

W Akademii... główna bohaterka - Rose Hathaway - przeżywa wiele przygód, wielką miłość, wielki smutek, dojrzewa. Akcja trzyma w napięciu, momentami zaskakuje.

Gdybym miała porównać Dom Nocy i Akademię wampirów to ta druga jest odrobinę poważniejsza. Jednak oba cykle czytam z zapartym tchem, czekam na każdy kolejny tom niecierpliwie. Literatura lekka, przyjemna, przecież czytamy dla przyjemności, prawda? ;)) Polecam!



Ostatnio mam szczęście do tytułów. Nie trafiam na takie, które muszę z nudów, lub innych powodów, odłożyć nieprzeczytane.

Na półce czeka już kilka następnych książek. Właściwie kilka więcej niż kilka;) Ale dzień za krótki, noc nie zawsze można zarwać. Ciężki los;p

6 komentarzy:

  1. O widzę, że szybko połknęłaś Larssona. A nie masz tak, że teraz ciężko Ci jakaś książka się zachwycić? Ja musiałam czytanie odstawić na kilka dni w wakacje, bo wszystko po Larssonie było mdłe i bez wyrazu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm coś w tym jest. Szkoda że są tylko 3 tomy. Jakoś ciężko mi się zabrać za nową książkę po wczoraj skończonym Larssonie. Próbowałam wczoraj wieczorem, ale mi nie poszło. Ale myślę że mi szybko minie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejku...dla mnie też dzień bez książki dniem straconym! :))) Całkowicie podpisuję się pod tymi słowami.
    Millenium-baaardzo mi się podobało. Tak bardzo, że zamierzam zakupić:)-korzystałam z zasobów biblioteki:)
    Teraz czytam ostatnią część Cukierni pod Amorem. Również polecam:) Książka chwilami banalna, ale świetnie się człowiek przenosi w świat bohaterów:) Lekko się czyta:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cukiernia pod Amorem brzmi dobrze;) Się skuszę pewnie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba pójdę jutro do biblioteki i też sobie wypożyczę to Millenium. Bo ja też jakoś do kryminalów przekonac się nie mogę, a aktualnie mam ochote na cos porywającego. Skończyłam kolejną pozycję Zafona i tkwię jakoś teraz w martwym punkcie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Leć do biblioteki, leć! Ja czytam ostatnio sporo ale mam niedosyt. Tak bym chciała coś równie ciekawego jak Millenium dorwać w łapki.

    OdpowiedzUsuń