Zdecydowanie wolałabym, by było to odkrycie książkowe, ale cóż... Padło na film. Siedzę od poniedziałku na zwolnieniu, latam po gabinetach lekarskich, robię badania, prześwietlenia i inne cuda, samopoczucie średnie, a wyniki niewiele mówią... Jakoś już powoli przywykam... Za to w wolnych chwilach oglądamy z mężem film, serial właściwie. Odkryty został przez przypadek, pozostaję pod jego dużym wrażeniem. Tytuł jak najbardziej również mi odpowiada:) Instynkt wilka jest to norweski serial kryminalny. Niby nic takiego, pewnie wiele jest podobnych produkcji. Nam jednak podoba się niesamowicie. Od lat licealnych uwielbiam Norwegię - za krajobrazy, język, literaturę - i po raz kolejny przekonuję się, że mogę ją lubić jeszcze bardziej, tym razem za film. Twardy obraz pozbawiony hollywódzkiego blasku, akcja trzymająca w napięciu do końca, niesamowity bohater główny (czasem wkurzający bo pakuje się zawsze tam gdzie wiadomo, że coś mu się stanie;)) i jego zabawna, a czasem wręcz komiczna przyjaźń z szefem policji. Każdy odcinek (są już dwie serie) to w zasadzie osobny film, niby część całości, ale spokojnie można oglądać niezależnie. Polecam !!! Dawno już nie spodobał mi się tak bardzo żaden film:)
Ps. Zaczęliśmy od "Wszystkie wilki są szare". Super!:) Lektor w filmie pozwala mi szydełkować;p dodatkowy ogromny plus:p Za nami 5 części, więc wciąż jeszcze kilka przed nami, kolejny pozytyw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz